RSS
 

It might seem crazy what I’m about to say…

23 lis

Czuje się podekscytowany ostatnimi zmianami, które we mnie zaszły w przeciągu tych kilkunastu dni . Bo nie pamiętam żebym kiedykolwiek tak pozytywnie zaczął dzień. To do mnie nie podobne ;D Dobrze że nikogo innego nie było w domu, bo doznaliby szoku ! Dlaczego? Bo włączyłem sobie kawałek „Happy” Pharrella Williams’a i zainspirowany ludźmi w teledysku, którzy nie przejmując się niczym wędrują tanecznym krokiem przez miasto robiłem to samo tyle że we własnym domu . Tańczyłem i skakałem przy każdej wykonywanej czynności jak popieprzony :D Nie przejmowałem się tym że ktoś mnie zobaczy przez okno w którym nie mam zasłon , miałem na to wyrąbane . Czułem się świetnie, mimo że przeciętny kowalski zadzwoniłby od razu do zakładu dla czubków, bo właśnie jednego wypatrzył. Zdałem sobie sprawę że aktualnie najważniejszą osobą w moim życiu jestem JA sam. To co JA czuje, myślę, robię jest najistotniejsze. Bo właśnie JA jestem tym największym filtrem przez który przechodzi wszystko w okół , to w jaki sposób JA zinterpretuje daną sytuacje będzie czynnikiem, który wpłynie na moje życie, a nie to jak zrobią to INNI. Mogę śmiało powiedzieć że dziś czuję się szczęśliwy i nie przeszkadza mi to że kończy mi się paliwo i nie wiem czy starczy mi na nie pieniędzy na prawie pustym koncie bankowym ;D To że będę przejmował się sprawami na które nie mam bezpośredniego wpływu niczego nie zmieni, więc po co siąknąć te negatywne emocje ? Ja wolę cieszyć się każdym dniem z osobna ^^ bo kto wie czy nie będzie on moim ostatnim.

dance

„Because I’m happy…
Come along if you feel like a room without a roof”

9

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Smile,

07 lis

Zapomniałem o tym jaką moc ma ludzki uśmiech. Przypomniała mi o tym nieznajoma dziewczyna, którą dzisiaj mijałem. Najpierw nieśmiała wymiana spojrzeń, po czym bardzo delikatny uśmiech z jej strony. Wywołało to u mnie tą samą automatyczną reakcję. Mimo że trwało to dosłownie kilka sekund, wywarło na mnie tak intensywne odczucia, że długo tego nie zapomnę.  Można pomyśleć, że to tylko drobnostka z której i tak nic dalszego nie wynikło. Potrzebny był mi tylko ten mały bodziec, który przypomniał mi że tak nie wiele potrzeba, aby człowiek choć na małą chwilę zapomniał o wszystkich zmartwieniach i wypełnił się czymś pięknym… czymś czego nie boję się nazwać szczęściem.

smile

„Jest taka cierpienia granica,

za którą się uśmiech pogodny zaczyna.”

- Czesław Miłosz

8

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mask,

07 lis

Obiecałem sobie że będę pisał tutaj każdego dnia. Jednak wczoraj zmęczenie po całym dniu pracy i treningu dało o sobie znać i wpis przełożyłem na dzisiaj. W pracy zmęczenie nie wynikało z tego że jakoś specjalnie się zmęczyłem fizycznie, a psychicznie. Sytuacja zmusiła mnie do udawania że wszystko jest ok, dostałem nakaz bycia uśmiechniętym, szczęśliwym i pokazania że cieszę się z wykonywanej pracy. Rzeczywistość jest zupełnie inna, ale mogłem się domyśleć że po tym jak się ostatnio postawiłem szefostwu, będzie to miało jakieś skutki uboczne. Jednak nie żałuje, jestem z siebie dumny że zdobyłem się na to i powiedziałem co mi nie pasuje. Wygrałem bitwę, ale wojnę przegrywam. Takim skutkiem jest to że muszę nosić maskę „klauna” , bo w przeciwnym razie zemsta będzie o wiele gorsza. Nie mogę sobie teraz na to pozwolić, nie gdy święta zbliżają się wielkimi krokami, a wydatków przybywa. Takim o to sposobem stałem się niewolnikiem swojej pracy, której poświęciłem kolejny swój wpis. Mam nadzieje że ostatni.

mask

„Nie ufaj im…”

7

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Keep calm and carry on,

05 lis

Zastanawiałem się czy dodać tutaj jakiś nowy wpis. Nie wiem skąd u mnie w ogóle taka myśl, że mogłoby go nie być, ale zapewne jest ona wynikiem wygadania się dzisiaj mojej koleżance z pracy . Kiedyś robiliśmy to częściej, taki mały upust emocjom, które kumulowały się w przeciągu tych 8 długich godzin. Mimo że dotyczyło to jedynie pracy, wpłynęło to na mnie bardzo kojąco. Dlatego też pominę element znienawidzonej już przez zemnie pracy, w której mydlą mi tylko oczy. Przysłaniając tym samym ten beznadziejny obraz szarej rzeczywistości w której się obecnie znajduję. Od dawna zastanawiałem się dlaczego tak mocno się na niej skupiam? Pomyślałem, że może to ze względu na to iż spędzam w niej większość swojego czasu, ale to nie było to. Teraz twierdzę że tak na prawdę nic poza nią nie mam, żadnej odskoczni, nic co mogłoby mi pozwolić zapełnić głowę czymś innym niż tylko smutną wizją dnia jutrzejszego . Myślę że to już czas powiedzieć sobie prosto w oczy że to samotność jest skutkiem tych negatywnych rzeczy w mojej głowie. Wypowiadając te słowa nie chciałbym brzmieć jak desperat ,ale na dzień dzisiejszy tak właśnie jest. Może trudno w to uwierzyć, ale w swoim życiu miałem etap zgrywania typowego samca alfa. Kupowałem książki, chłonąłem artykuły i fora o tej tematyce. Nie powiem na początku dawało mi to super motywacyjnego kopa, ale co z tego jeżeli to wszystko było tylko ILUZJĄ. To nie byłem JA, ale osoba którą chciałbym być – żeby stać się atrakcyjnym dla innych. Byłem nie spójny z tym co czułem, a co robiłem, dało to fatalną w skutkach karykaturą samego siebie. Czy to wstyd dla faceta przyznać się do tego, że brakuje mu kogoś do kogo chciałby się po ciężkim dniu przytulić ? W dzisiejszych czasach raczej tak, bo mówiąc to na głos będzie on skazany na umieszczenie go w szufladce, razem z takimi epitetami jak: miękki , nudny, nieatrakcyjny. Doczekaliśmy się czasów ,gdzie okazywanie uczuć jest uznawane za słabość, a znieczulica i obojętność za cechę atrakcyjności, ale o tym innym razem.

car

6

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Excuses,

04 lis

Co się stało z wczorajszym mną? Chciałem się „zbuntować”, powiedzieć co myślę i co czuje, i co? Strach okazał się silniejszy, a że towarzyszyły mu mnóstwo wymówek stał się on dla mnie przeciwnikiem nie do pokonania. Myśl o skutkach moich słów i działań była wizją na tyle przerażającą że dałem sobie spokój .  Wymówki towarzyszą mi odkąd pamiętam .To przez nie, jestem teraz tym kim jestem. Ile razy w moim życiu chciałem zrobić jedno, a robiłem drugie, gdzie zazwyczaj to drugie, było bezpiecznym wyjściem z sytuacji . Jestem wręcz pewny że ludzie, którym teraz zazdroszczę, podjęli ryzyko i tam gdzie ja bałem się ruszyć z miejsca oni pobiegli. Co z tego że chodziłem spokojnymi, prostymi i wydeptanymi przez wielu ścieżkami, skoro nic tam nie znalazłem? Nie zobaczyłem tam pięknych widoków, nie doświadczyłem bliskości z naturą, nie poczułem adrenaliny skacząc ze skraju urwiska do niepewnej wody. Zrozumiałem że teraz chcę tego wszystkiego… chcę zbiegać z górki, a czasem pod nią wchodzić, gubić się w leśnych dróżkach, tylko po to by znów odnaleźć szlak, ale tym razem z koszem pełnym leśnych owoców. CHCĘ wydeptać własną ścieżkę, taką do której nie ma drogowskazów, taką której nie ma na żadnej z map. Wystarczy zatem pozbyć się nie chcianych towarzyszy drogi ,jakimi są właśnie moje wymówki, a moje życie będzie piękne … Tylko czy to nie za piękne by mogło być prawdziwe? Może.

path

„Przerzuć kartkę, zaryzykuj, bądź dziwakiem
Nie idź ścieżką, własną depcz, otwórz głowę
Zanim powiesz, zrozum, bądź
Nigdy nie burz, buduj, twórz
Smakuj, milcz, myśl i czuj” – Lemon

5

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hard work,

04 lis

Bloga założyłem kilka godzin temu ,a już zrobiłem się jakoś bardziej wylewny. Jest godzina 00:00 . Siedzę z laptopem owinięty w koc , w tle wyciszony tv i gnijąca dynia ,którą wyciąłem na halloween, nastroju dodaje tylko przygnębiająca muzyka z „Pamiętników Wampirów” . W głowie pojawiła się myśl o położeniu się spać w końcu jutro muszę wstać do pracy. Coraz częściej zauważam że większość rzeczy ,które robię to te które MUSZĘ ,a nie te które CHCĘ. Zamknę oczy na chwilę , a gdy otworzę będzie już nowy dzień . Jednak co z tego jeżeli pierwsze myśli po wybudzeniu będą skupiały się  na tym jak minie mi większość dnia w pracy. Czy będę użerał się z jakimiś upierdliwymi klientami ? Czy może moja kierowniczka da mi jakieś durne zadania do wykonania ,które pewnie i tak nie wypełnię bo obciąża mnie dodatkowo zbytnią odpowiedzialnością za inne rzeczy . Mam tego DOSYĆ, czara goryczy się przelała, a może przelewa się już od dawna. Nie tego chce w swoim życiu. Co z tego że daje mi poczucie stabilizacji , normalności w oczach INNYCH skoro to tylko złudzenie . Okłamywanie ,a tym samym unieszczęśliwianie samego siebie za te marne grosze . Chciałbym mieć tyle odwagi żeby zaryzykować utratą tej całej iluzji w zamian za COŚ prawdziwego , COŚ z czym mógłbym się w jakiś sposób utożsamiać . Jednak nie pomagają mi w tym INNI , nawet Ci najbliżsi , cóż to tylko kolejny dowód na to żebym się NIMI nie przejmował , w końcu to MOJE życie.

cage

4

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Hurry up!

03 lis

Pamiętam jakby to było wczoraj , spóźniony wbiegam na apel tłumy nieznanych mi osób . Nie udolne poszukiwania właściwej klasy , ale w końcu jestem , zajmuję miejsce , słyszę swoje imię i nazwisko po czym wstaje i przedstawiam się : Cześć Jestem Matthew . Śmiałem się gdy wychowawczyni mówiła że te 4 lata miną bardzo szybko . A teraz? Już nie jest mi do śmiechu ,  lata szkoły średniej mignęły mi przed oczyma , a o tych 2 latach po to już nie wspomnę . Minęło aż 6 lat … I co? Mógłbym je streścić na jednej kartce . Sama myśl o tym że moje życie minie równie szybko , przyprawia mnie mdłości i zimne poty. Nie chcę w wieku 63 lat pomyśleć to samo co teraz. Chcę to zmienić , MUSZĘ to zmienić . Kiedyś powiedziałem pewnej dziewczynie że „każdy dzień życiu to kartka , kartka która gdy wstaje jest pusta ,a gdy idę spać zapisana jest tym wszystkim co w danym dniu przeżyłem , ważne jednak jest to żeby za kilka lat przeglądając te kartki mógłbym się zatrzymać przy jak największej ilości stron ,które wciągną mnie na nieco dłużej i przywołają do mnie wszystkie wspomnienia i emocje ,które były dla mnie ważne . Dzisiejszą kartkę zapełniłaś w całości i za to Ci dziękuje. „. Możecie powiedzieć że to denne i tanie ,ale bardzo bym chciał żyć w taki sposób żeby  po latach mógłbym wrócić i „przeczytać” najlepszą książkę jaką kiedykolwiek czytałem ,w której głównym bohaterem głównym byłbym JA. Książkę przy której na przemian śmiałbym się i wzruszał do łez , w której przyjaźń, rodzina i miłość są elementami najważniejszymi . Bo myślę że właśnie w taki sposób chciałbym przeżywać każdy kolejny dzień mojego życia, zdaję sobie jednak sprawę z tego że życie nie jest usłane różami i nie zabraknie w niej momentów smutku, zwątpienia i goryczy, ale czy nie takie właśnie jest życie?

book

Carpe diem – chwytaj dzień

3

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Messed up,

03 lis

Oto jestem JA . 22 letni facet/chłopak/mężczyzna ? Sam nie wiem do jakiej grupy się zaliczyć , bo jak nazwać kogoś kto mieszka sam z matką ,kogo każdy dzień wygląda tak samo: śpisz,wstajesz,jesz,pracujesz,jesz,śpisz itd . Mimo że chciałby żeby było zupełnie inaczej. Inaczej? Tak żeby każdy dzień miał w sobie COŚ co będzie można wspominać po latach , COŚ które po części będzie kształtowało kogoś kim jestem dzisiaj. Aktualnie nie mogę nazwać tego kształtowaniem ,a jedynie egzystencją . Jak tu nazwać się mężczyzną ? skoro nie bierze się z życia tego czego się chce , nie robi się tego co się kocha, nie jest się z kimś z kim chce się być, oraz nie postępuje się w sposób w jaki chce się postępować. Dlaczego tak się dzieje? Bo w najzwyczajniej boimy boję się reakcji INNYCH ludzi, to ich zdanie i to co pomyślą liczy się bardziej.   To że urodziłeś się płci męskiej nie znaczy że jesteś mężczyzną . Nie bez powodu mówi się że ktoś stał się mężczyzną , do tego potrzebny jest proces . Proces ,który  myślę że jest jeszcze przede mną – powiedział 22 letni chłopak.

soo deep

„Istnieć nie znaczy żyć” – Lemon

2

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dear diary ,

03 lis

Co wzięło już 22 letniego chłopaka na wyżalanie się w jakimś wirtualnym pamiętniku ? Sam nie znam na to odpowiedzi , nie sądzę również że miałoby to jakiś zbawienny wpływ na moje życie . Powiedzmy jednak że ten sposób pozwoli mi poukładać nieco w głowię , bo na dzień dzisiejszy jest tam totalny bajzel . Wszystkie cele ,plany na przyszłość, hierarchia wartości, to co czuje i to co chce poczuć , wszystko to poplątane jest w jeden wielki kłębek , gdzie co rusz gdy chce się go rozwinąć coś bardziej się plącze ,a co gorsza co krok robią się supły ,które na pierwszy rzut oka są nie do rozwiązania. Dlatego chcę podejść do tego na spokojnie , bez pośpiechu , na zimno. Wiem że równie dobrze mógłbym robić to na kartce papieru , bądź w prostym word’owskim programie , ale robię to tutaj bo … tak ;) No to prolog mam za sobą . 

drzew w pizz...

1

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii